/home/greyhouse/ftp/szara_www
Aktualności
Wystawa Tomasza Kręcickiego - laureata Nagrody Fundacji Grey House 2019-03-22

Malarstwo Tomasza Kręcickiego z powodzeniem mogłoby służyć za przykład antyrytualnego dowcipu w analizach Douglas i Critchley’a. Jego obrazy, zupełnie jak kapelusz, który spadł do grobu, szydzą i odczarowują rytuał: składającą się z rytualnych zaklęć i rutynowych formułek praktykę malarską oraz towarzyszący jej okołomalarski dyskurs, jaki prowadzi krytyka artystyczna. To rytualne klepanie formułek o malarstwie oparte jest na fetyszyzowanej autentyczności, która okazuje się tylko figurą retoryczną. Ten żargon autentyczności z jednej strony oparty jest na rzekomych transcendentnych i transcendentalnych zarazem wartościach, do jakich odsyła obraz, do tego pociesznego bełkotu akademików, z drugiej zaś na rytualnym przekonaniu, wedle którego za obrazem ukryta została potencjalnie emancypująca narracja, a malarstwo jako takie może być medium zmieniającym na lepsze rzeczywistość społeczną. 
 
Obrazy Kręcickiego nie obiecują ani społecznej zmiany, ani paruzji Realnego. Będąc malarskim żartem z malarstwa oraz dyskursu prowadzonego o malarstwie, stają się wyzwalającym i parodystycznym metamalarskim dowcipem, który na wystawie w Galerii Szara Kamienica oparty został na grze z definicją obrazu jako reprezentacji i fizycznością – jego oraz tego, co przedstawia. Kręcicki swoje obrazy-obiekty namalował, nawiązując do iluzjonistycznej tradycji trompe-l’œil. Jest tak w przypadku najnowszego płótna artysty, będącego jednocześnie dowcipem o malarstwie i żartem z tradycji pejzażowej z jej postromantyczną i spirytualną zawsze wizją natury, jak również w tytule samej ekspozycji. Na obrazie tym, na tle szarego nieba zastygła czarna sylwetka szybującego na wietrze ptaka z rozpostartymi szeroko skrzydłami, stając się egzystencjalnym znakiem o charakterze metafory. To naturalnie żart, a dowcip polega na tym, że ptak odrysowany został z szablonów, jakie naklejane są na ekrany akustyczne stawiane wzdłuż dróg. Ptak okazuje się wyciętym z plastikowej folii przedmiotem, a szare niebo zaledwie brudem nałożonym na szybę. Pejzaż ten ramowany jest natomiast od dołu przez – namalowaną i usytuowaną w konwencji parapetu na renesansowych obrazach – poziomicę. To właśnie jej angielska nazwa – spirit level– dała tytuł całej wystawie; tylko tyle i aż tyle zostało z duchowych wymiarów malarstwa – Duch w kształcie pęcherza powietrza. 

 

Wojciech Szymański