Gdziekolwiek jestem przyglądam się murom. Czytam, analizuję, robię zdjęcia. Kradnę inicjały, daty bytności ludzi w danym miejscu, wyrazy niezadowolenia, nienawiści, czasem miłości. I nie ma szczególnej różnicy, prócz językowej - niezależnie gdzie, czy to w Polsce, Belgii, Hiszpanii, czy poza Europą biały mur jest czystą kartką, którą zapełnia z czasem głos społeczeństwa.
Dla wielu jest to akt dewastacji, dla mnie źródło inspiracji. Przenoszę motywy z wielkomiejskich murów na moje płótna tworząc z nich nowe kompozycje. Podłoże obrazu pokrywam płatkami złota lub srebra kojarzącymi się nieodzownie z bogactwem. Twórczość miejska nabiera w ten sposób nowego znaczenia. Zestawienie tych dwóch motywów będących ikonami luksusu i biedy to przewrotna krytyka naszego społeczeństwa omamionego chęcią bogacenia się, społeczeństwa wpatrzonego w pieniądz jak w złotego cielca.
„Graffiti de Luxe” to również̇ komentarz mechanizmu rządzącego światem sztuki, gdzie uznane początkowo za bezwartościowe dzieła w ciągu ułamka sekundy mogą̨ zostać docenione. W ciągu ostatnich kilku lat możemy być́ świadkami tego fenomenu na przykładzie właśnie artystów graffiti, którzy obecnie przestrzeń́ miejską zamienili na prestiżowe galerie.

