/home/klient.dhosting.pl/greyhouse/szarakamienica.pl/public_html
Aktualności
Wojna dwunastomiesięczna Izabeli Chamczyk 2013-01-25

 

roku czeka nas 12 wystaw w 12 różnych miastach. Za każdym razem działa spontanicznie – napada na galerię, nagabuje, opowiada o „Wojnie dwunastomiesięcznej”. I chce wystawy. Nie kryje się z tym, nie kryguje. Mówi wprost. Bo ta wojna przynieść musi wiele ofiar: niewinność artystyczną, hipokryzję twórców, dwulicowość rynku sztuki. To także walka z obrazem, materią malarską, dwuwymiarowością dzieła. To wreszcie pokonywanie samej siebie, własnych ograniczeń twórczych, artystycznych przyzwyczajeń. Ale po kolei.

Izabela Chamczyk walcząc o zaufanie obnaża hipokryzję, kryjącą się pod „szlachetnym niezdecydowaniem” i „dobrze urodzoną niewiedzą”. „Zaproponowali mi wystawę, choć nie zabiegałem”, „dali salę, choć nie wiem, czy to dobrze”, „galeria taka a taka, ale nie wiem, czy to dobry adres”, „znalazłem się w rankingu, ale zestawił go mój znajomy” – to standardowe deklaracje, jakie usłyszeć można z ust artystów. Nie wypada powiedzieć przecież „jestem dobry, chcieli właśnie mnie”. Pewność siebie w środowisku artystycznym to wada, nie zaleta. Izabela Chamczyk zrywa więc maski, wyrywa z bierności. Pokazuje, że pasywna postawa, tak typowa w środowisku twórców, przyczajone wyczekiwanie z nadzieją na wystawę, się nie sprawdza. Trzeba ruszyć z okopów niemocy. Subtelne aluzje nie mają szans w zderzeniu z polem winowym rynku sztuki. Zamiast tego chce szeroko pojętej szczerości.

Ale jej walka toczy się na niejednym polu. To także bitwa przeciw ograniczeniom, jakie narzuca obraz. Chce ruszyć z miejsca, nie zamykać się w jednym polu działania, jakim jest performance. Bezszelestnie przekracza granicę kolejnych mediów. A przy tym próbuje nas zwrócić twarzą do obrazu. W dobie wizualnego chaosu, zmasowanego natarcia mediów pełnych zdjęć chce zaznaczyć jego rolę i wagę.

I mierzy się z dwuwymiarowością obrazu. Jako broń wykorzystuje w czasie „Wojny dwunastomiesięcznej” wykorzystuje projekty „Unicestwienie” i „Żywe portrety”. To próby skonfrontowania tradycyjnego malarstwa z działaniem performance czy projekcjami video. Za każdym razem to próba ożywienia obrazów, wypuszczenia ich z ciasnych ram. Dlatego każdą wystawę dopełnia performance Izabeli Chamczyk, swoista „gra na wytrwałość”. Kto zwycięży – artystka, publiczność, sztuka? Przekonajcie się w Szarej Kamienicy.

Łukasz Gazur, „Dziennik Polski”